Okładka - Jest taka sprawa... - Sprawy i zlewy - Tu byłem... - Podgląd - Podsłuch - Wizja lokalna
Zasady współpracy - Archiwum - Sprawcy

 



ZROZUMIEĆ MIŁOŚĆ...

Karol Kornet



 


Ostatnimi czasy przechodzę samego siebie. Nie dość, że regularnie piszę blog, czytam klasykę polskiej literatury, chodzę wcześnie spać, to jeszcze w dodatku pierwszy raz w swoim życiu obejrzałem prawie cały odcinek popularnego wśród kobiet serialu "Magda M."!

Sam się sobie dziwię, że dokonałem tego heroicznego wyczynu. Fakt ten tłumaczę niewykupieniem przez telewizję polską praw do pierwszego półfinału Ligi Mistrzów pomiędzy Manchesterem United a AC Milan. Drugą sprawą jest, że nie przepadam za obiema drużynami i nie miałem ochoty na oglądanie meczu przez internet.
Ale oto w programie TVN zaczynał się własnie rozsławiony i rozreklamowany serial dla kobiet. Nie chcę oceniać gry aktorów, bo nie jestem ekspertem, skupię się na innym aspekcie tego wyszukanego dzieła telewizyjnego.
Otóż próbowałem domyślić się, co tak naprawdę stanowi o fenomenie tej kolorowej bajki dla miłośniczek, bądź (Boże, zmiłuj się) miłośników romansideł. Zaznaczam w tym momencie, że nie mam zamiaru nikogo obrażać, a moja arogancka postawa świadczy o nieznajomości tematu lub po prostu braku wrażliwości.
To co zauważyłem na pierwszy rzut mojego szowinistycznego oka, to oczywiście dominacja kobiet nad mężczyznami w każdej niemal scenie. Potulni i grzeczni panowie rywalizują o względy wymarzonych według nich kobiet. Przedstawiani są jako element nieobdarzony wyczuciem sensu prawdziwej miłości. Osadzeni w realiach europejskiej metropolii bohaterowie dążą w życiu do sercowego spełnienia, i to wydaje się być motywem przewodnim ich burzliwych losów.
Raziła mnie emanująca z ekranu słodycz i lekkość życia. Nie byłem, niestety, w stanie "wczuć" się w klimat tej sielankowej opowieści. Dramaturgia rosła zapewne tak szybko, jak rosła moja frustracja, kiedy starałem się zrozumieć romantyczność poszczególnych wydarzeń. To co odbierałem nie było wzruszającym i poruszającym dramatem, lecz groteskową, kiczowatą komercją, łechtającą rozpalone do czerwoności serca wiernych fanek. Jestem po prostu świnią zwaną facetem, która nie dostrzega piękna prawdziwej miłości, tak usłyszałem kiedyś w podobnej sytuacji, kiedy mając w ręce "władzę"(pilota od telewizora) zdecydowałem się na szybką zmianę repertuaru na tamten wieczór. Z arcyciekawego odcinka innego popularnego serialu, który w tytule również posiada motyw litery "M" przełączyłem na arcyważne spotkanie Ligi Mistrzów.
Wiem, dlaczego "Magda M." jest serialem tak popularnym. Z mojej oceny wynika, że znakomicie trafia w gusta, ale co chyba ważniejsze, w oczekiwania widowni. Jestem facetem, nie potrafię inaczej wytłumaczyć tego zjawiska. Ktoś mógłby powiedzieć, że nie jestem do tego zdolny, bo nie rozumiem miłości. Możliwe... Liczę, że kobiety pozwolą mi zrozumieć.

Autor publikuje również na stronie internetowej
http://karolkornet.blog.onet.pl.

 

Góra
 
Okładka



www.sprawa.pl
Wszelkie prawa zastrzeżone